Inspiracje Przemyślenia

RÓŻOWE KANAPY FENDI

Obecnie trwają w kilku miastach świata FashionWeek’i. Jest to swoiste święto ludzi zajmujących się modą, zarówno twórców jak i odbiorców. Instagramowe konta fashionistek wypełnione są po brzegi relacjami, postami z wybiegów. Możemy dzięki temu podziwiać ubraniowe majstersztyki, podglądać backstage wybiegów, inspirować się streetfashion’em uwiecznionym na fotkach znanych modowych magazynów. Wypracowują się dzięki temu trendy na sezon 2020/2021. Co będzie na czasie? Ano niemal wszystko. Ale przede wszystkim stawia się na indywidualny styl, pewną naturalność i dobre samopoczucie. To z mody nie wyjdzie nigdy. Zatem co nowego tak naprawdę może zaproponować modowy biznes? Marynarki oversizowe? Skóra? Krata? Co wybrać dla siebie spośród inspiracji znanych blogerek?

Oglądane w kilku relacjach naraz różowe, o przepraszam,  „nude” kanapy wystawione dla przybyłych na pokazie Fendi – mogą znamionować jedynie gorący nurt modowy raczej dla Ikei czy AgatyMeble. Dlaczego nasze rodzime modowe mistrzynie stylu ekscytują się zaproszeniem na pokaz w formie sztucznego tortu, pokazują luksus hotelowej łazienki i fakt, że w przypływie szaleństwa zjadły właśnie pizzę? Wszystko to jest jakieś takie przaśne. A przede wszystkim niedostępne dla „zwykłych” osób. Oto możemy sobie popatrzeć, jak kolejna firma czy to ciuchowa czy kosmetyczna przesyła swoje produkty influenserce z milionem followersów, następuje magiczny unboxing (jest to tak finezyjnie zapakowane, że raczej bym postawiła całe pudło na półce obok książek i modliła się do tych towarów), po czym zachwyt i komplementy pod adresem owych firm. Liczy się przede wszystkim LOGO, blichtr i poczucie, że jest się „wybraną”. Bo ja to mam, a Wy sobie kupcie. Bo ja jestem na tym pokazie, mogę dotknąć, powąchać i przesłać Wam buziaczki.

W tym miejscu pozostaje mi napisać o pewnym swoistym manifeście Dziadówek. Gdy zakładałyśmy funpage na FB, ten nie chciał zaakceptować naszej nazwy. Napisałam tam do zarządzających, że nikt tu nikogo nie obraża, a jest to jedynie i aż wyraz dystansu do siebie samych. I tak: Dziadówki starają się być na czasie, podglądamy obecne trendy, obserwujemy, uczymy się. Jednak żyjemy i ubieramy się pod prąd. Chcemy przemycać treści okołociuchowe, zdrowy rozsądek, i pewne umiarkowanie cenowe i ilościowe. No fajnie sobie żyć eko, a potem polecieć na pokaz do Nowego Jorku. Dziadówy jednak od całego modowego spędu wolą spotkać się, stworzyć sobie przestrzeń do rozmowy, pocykać zdjęcia w chwastach i na polach. I posiedzieć przy kawce Tchibo na zwykłym tapczanie.  

Pokaz kolekcji Viktorii Bekham na wiosnę-lato 2020, źródło: Harper’s Bazaar

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Follow by Email
Facebook
Instagram