Przemyślenia Stylizacje

MADE BY SECONDHAND

Znacie nas już ponad rok. Niedawno obchodziłyśmy rocznicę założenia naszego bloga. Pomysł ten kiełkował w naszych głowach stopniowo. Najpierw jakieś heheszki pod jednym z postów Joanny (robiła nam pierwszą dziadowską sesję), potem fota przed wyjściem do klubu (ówczesnego Metra), wtedy to pojawiło się hasło: „Na luzaku, ale z pazurem” (Magda je wymyśliła, gdy Ania spytała, jak ma się ubrać do owego lokalu), potem foty Ani u siostry zrobione przez szwagra z dopiskiem: „Coś jak blogerka modowa”. Aż w końcu założyłyśmy profil na FB, IG, no i naszą stronę.

Hołdujemy ubraniom z drugiej ręki. Oczywiście, czasem polujemy na coś z sieciówek, gdy jest dobra promocja, gdy coś nam się uwidzi, uprzemy się na daną rzecz. Czasami popadamy też w szał lumpeksowych zakupów. Jednak wszystko okraszone coraz większą świadomością, wyczuciem stylu, no i filozofią dziadowską. Ostatnio dużo rozmawiałyśmy o tym, skąd nasza fascynacja secondhandami. Wierzymy w jakąś dobrą energię materii. Ciuchy, to czego dotykamy, co jest najbliższe naszemu ciału nabiera mocy. Wiadomo, że organizmy wytwarzają ciepło, zapach, kumulują się w nich tak zróżnicowane emocje. I potem człowiek przekazuje tę wiązkę ubraniu właśnie. Ciuch może być zbroją, może coś więcej odkryć, może zasłonić. Dlatego też szukamy wyjątkowości, „tego czegoś”. Dana rzecz ma do nas pasować, ma nas okrywać, zabezpieczać przed słońcem czy deszczem, ma wyrażać nasz nastrój, uczucia. Wymianki, kupowanie ciuchów od pozytywnych osób (np. Ofelia ), lumpeksy.

To taka nasza magia codzienna. 🙂

Ania ma na sobie: płaszcz z sh, spodnie męski model z Lee (promocja), ugly shoes, szal ze sklepu „wszystko po 5 zł), czapka z House, nerka z Parfois

Magda ma na sobie: płaszcz oversize z sh, bermudy z sh, golf z lumpeksu, torbę z sh u pani Ewy, buty z Vinted

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Follow by Email
Facebook
Instagram